>>>
[more]
Dzień 7
Etap 6
3 wrzesień 2014, środa
Piece – Karwik
(Piece – Trelkowo – Krutyń – Ruciane-Nida – Krzyże – Karwica – Hejdyk – Turośl – Pisz – Karwik)
135 km
(łącznie 791 km)

czas jazdy 7:55 h
średnia prędkość 17 km/h
prędkość max 39,5 km/h
przewyższenie 986 m
wysokość max 185 m n.p.m.
wysokość min 115 m n.p.m.
podjazd max 9%
zjazd max 4%
temperatura max 18*c
temperatura rano 16*c
Dziś fajnie ustabilizowana kolarska pogoda. Może nieco chłodnawo, ale w bluzie termoizolacyjnej perfekt – świeci słoneczko, prawie zero wiatru, zaledwie kilka chmurek.
Jezioro Mokre i wieś Krutyń. Zjeżdżam z głównej drogi w piaszczystą (11 km), gdzie prowadzi żółty szlak przez rezerwat. Jedzie się ciężko, ciągłe podjazdy i zjazdy, grząski piach i korzenie. Ale warto, bo po drodze same atrakcje. Najpierw jeziorko Kruczek Duży, dystroficzny zbiornik leśny, czyli niemal martwe zakwaszone jezioro z kożuchem torfowiskowej roślinności, którego odrywające się fragmenty tworzą pływające wysepki. Potem największa na Mazurach „Królewska Sosna” (320-letnia), niedaleko najstarszy mazurski „Dąb na Mukrem” (420 lat). Dalej malownicza ścieżka wzdłuż jeziora Mokrego. Później „Zakochana Para” – sosna obejmuje obmacujący ją młodszy dąb. Kolejne jeziorka dystroficzne. Na jednym z nich maleńka kilkumetrowa pływająca po jeziorze wysepka a na niej rosnące drzewko, cudo natury. Na koniec sielska wieś Krutyń z jarmarkiem rękodzieła – hafty mazurskie, naczynia ręcznie zdobione, bursztynowa biżuteria. Tutaj jem też obiad we wspaniale położonej karczmie Krutyń nad brzegiem rzeki Krutyni, gdzie można obserwować pychówki, czyli przejażdżki leniwie wijącą się rzeką. Sztaker prowadzi łódź odpychając się od dna długim drągiem i płynie zielonym tunelem utworzonym przez zwieszające się nad wodą gałęzie drzew, po których hasają wiewiórki, a na wodzie krążą białe i szare łabędzie. Przy stoliku na pomoście obserwuję wszystko zajadając soczystą grillowaną pierś kurczaka z sosem żurawinowym i opiekanymi ziemniaczkami i rzepą.
Jadę dalej i dalej. To już Równina Mazurska i jezioro Nidzkie. Nieprawdopodobna cisza i poetyckie krajobrazy. Ciekawostka: w leśniczówce Pranie nad jeziorem Nidzkim mieszkał co roku latem Gałczyński, a we wsi Krzyże – Osiecka. Doskonale to rozumiem. Poezja i balsamiczny spokój.
Jezioro Nidzkie objeżdżam całe wokół poprzez ustronne wsie w głębi Puszczy Piskiej. O dziwo, asfalcik gładziutki jak stół. Z roweru podziwiam też rosnące przy drodze setki dorodnych kozaków i kremowo-jasnobrązowych maślaków.
Z wieży widokowej na przystani w Piszu napawam się widokiem słońca zachodzącego na jeziorze Roś.
Nocleg to prawdziwa wisienka na torcie, zwieńczająca wspaniały dzień. Nowo otwarty pensjonat Karwik 122 w Karwiku. Piękny pokój urządzony w staromazurskim stylu. Doskonale wyposażona kuchnia dla gości, przeróżne miseczki, talerzyki, kubeczki, szklaneczki lśniące od czystości i poukładane w kuszących stertkach. Przemiła ale to przemiła obsługa. I talerz owoców z ogródka (maliny, ciemne winogrona i jasne) w prezencie od uroczej gospodyni, która jeszcze przeprasza, bo chciała poczęstować ciastem, ale się przypaliło. Wszystko czyściutkie i urządzone z prawdziwym wytrawnym smakiem. Już nawet wizytówka mówi sama za siebie:)



