Słowiański Tour 2010 – dzień 22

>>>

[more]

Etap 21

24 lipiec 2010, sobota

Pieniężno – Stogi


(Pieniężno – Braniewo – Frombork – Tolkmicko – Elbląg – Malbork – Stogi)

127 km

 

Kolejny dzień walki z nawałnicami. Jedziemy niemal nieustannie w deszczu, bo szkoda czasu na przeczekiwanie. Frombork i Tolkmicko, miasta turystyczne nad Zalewem Wiślanym, pozbawione zupełnie plaż – sitowie rośnie. Ponownie (jak przed rokiem) w Elblągu. Starówka nadal robi wrażenie. Mnóstwo knajpek. Malbork – przepiękny. I trafiliśmy akurat na  o b l ę ż e n i e  turystów spowodowane wieczorną inscenizacją  o b l ę ż e n i a  zamku. Wszędzie kramiki ze smakowitościami i gadżetami z epoki. Szkoda, że nie możemy zrobić tutaj dnia przerwy, żeby wszystko na spokojnie pooglądać.

Nocleg: w stodole na sianie.


 

BARBAKAN Z XIV W. (FROMBORK)


 

BAZYLIKA ARCHIKATEDRALNA Z XIV W. (FROMBORK)


 

NA MOŚCIE W MALBORKU

 

MALBORK


 

OSADA NA NOGACIE


Słowiański Tour 2010 – dzień 21

>>>

[more]

Etap 20

23 lipiec 2010, piątek

Węgorzewo – Pieniężno


(Węgorzewo – Srokowo – Barciany – Korsze – Bartoszyce – Górowo Iławieckie – Pieniężno )

127 km

 

Dziś prawie od samego rana burze, deszcz i jazda pod wiatr. Pejzarze warmińskie we wgłach i przesiane błyskawicami. Nie miem jak Emil, ale ja jestem zachwycony.

Nocleg: leje, więc szukamy kawałka dachu, bo rozbijanie namiotu to ostateczność dzisiaj. Znajdujemy na polu kampingowym w aneksie gospodarczym za 10 zł! 🙂


PRZYSTAŃ W WĘGORZEWIE O PORANKU


 


Słowiański Tour 2010 – dzień 20

>>>

[more]

Etap 19

22 lipiec 2010, czwartek

Mikołajki – Węgorzewo


(Mikołajki – Tałty – Giżycko – Wydminy – Kruklanki – Pozezdrze – Węgorzewo)

123 km

 

Małe ustronne wsie obok kurortów (ja jednak wolę te wsie, które łączą jedynie piaszczyste drogi), a wszędzie jeziora tak samo piękne. Bajkowe krajobrazy bezdroży Puszczy Boreckiej i okolicznych stromych wzgórz. W tych okolicach dopada nas gwałtowna burza, która jest jak balsam na nasze rozpalone ciała. Przed silniejszą nawałnicą szukamy schronienia na jakimś podwórku, wprowadzamy rowery do obory. Leje tak, że nie dostrzega nas nawet ogromny pies podwórzowy. Ulewa przechodzi w mżawkę. Jedziemy dalej. Jest pięknie. Asfalt paruje niesamowicie, świeci słońce i pada rozkoszny deszcz.

Nocleg: dziś mamy nagrany z góry. W Węgorzewie Emil ma ciocię. Śpimy w namiotach w ogródku za domem.


JEZIORO GAWLIK


 

PO NAWAŁNICY


Słowiański Tour 2010 – dzień 19

>>>

[more]

Etap 18

21 lipiec 2010, środa

Kwik – Mikołajki


(Kwik – Zdory – Pisz – Ruciane Nida – Mrągowo – Mikołajki)

134 km

 

Mrągowo. Ładne miasteczko ze świetną aleją rowerową wokół jeziora Czos.

Kadzidłowo. Prywatny park dzikich zwierząt. Wymierające gatunki żyją tu w warunkach zbliżonych do naturalnych. Można wypatrzyć bizony, żubry, wilki, jelenie i całą masę innych zwierząt. To nie zoo, tu nie ma klatek, tylko 100 hektarów przestrzeni.

Mikołajki. „Międzyzdroje” Mazur. Ceny kuriozalne i trilion turystów, którzy sami nie wiedzą czego potrzebują dla relaksu.

Nocleg: poletko namiotowe na podwórku przy samej tafli jeziora Mikołajskiego, które służy nam (jezioro) za wannę i pralkę 🙂


JEZIORO NIDZKIE  (RUCIANE – NIDA)

 

MRĄGOWO

 

MIKOŁAJKI – NASZ NOCLEG (FOTY Z NAMIOTU)

 

LUBIĘ PICHCIĆ W PLENERZE



 

 

Słowiański Tour 2010 – dzień 17

>>>

[more]

Dzień 17

Etap 17

19 lipiec 2010, poniedziałek

Mońki – Kwik


(Mońki – Grajewo – Ełk – Orzysz – Kwik)

127 km

 

Nareszcie pogoda rowerowa. Ochłodziło się znacznie, jednak spokojnie można jechać w krótkim rękawie. Lekki wietrzyk. Fajowo.

Z Moniek przemieszczamy się przez Biebrzański Park Narodowy nieopodal słynnej twierdzy Osowiec. Szkoda, że nie można wjechać, bo to tereny WP.

Za Grajewem pierwsza kąpiel w jeziorze mazurskim – j. Toczyłowo. Woda ciepluśka, nie ma nikogo, można na waleta 🙂

Ełk. Spore miasto mazurskie. Piękne jeziora wokół: j. Selmęt Wielki, j. Sunowo i j. Ełckie ze świetną aleją rowerową biegnącą u jego brzegu. No i rewelacyjny bar mleczny w mieście z samoobsługą i nieskończoną ilością kulinariów. Blaru mniamu :-bP

Podążamy ustronną drogą przez wsie Bartosze, Mołdzie, Guzki i Różyńsk leżące tuż nad maleńkimi uroczymi jeziorkami..

Orzysz. Kolejne miasto jeziorowe.

Nowe Guty. Ustronna wieś nad samymi Śniardwami. Kurcze. Naprawdę tu ładnie.

Nocleg: maleńka wieś Kwik. A że dziś puknęło nam na liczniku 2.000 km, robimy dzień leżącego bajka (czy też bicyklisty – choć wolę określenie: heterocyklisty), czyli jutro dzień na odpoczynek. Miejsce godne. Nocujemy w pensjonacie nad samym brzegiem przepięknego po prostu jeziorka Białoławki, jednocześnie mając kilkaset metrów za plecami  gigantyczne jezioro Śniardwy. Muszę tu jeszcze przyjechać kiedyś – jest błogo, cicho i malowniczo, pachnie lasem, ziołami, sianem i jeziorem. Czuję niezwykłe nasycenie. Przez sekundę olśnienie i świadomość, że ja i to co mnie otacza, to jedność od zawsze i na zawsze.


 

JEZIORO BIAŁOŁAWKI


 

JEZIORO ŚNIARDWY

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



WIECZORNA KĄPIEL Z NIMFAMI


Słowiański Tour 2010 – dzień 16

>>>

[more]

Dzień 16

Etap 16

18 lipiec 2010, niedziela

Proniewicze – Mońki


(Proniewicze – Juchnowiec – Białystok – Dobrzyniewo – Knyszyn – Mońki)

95 km

 

Do godziny piętnastej mordercze upały. Zwiedzanie Białegostoku. Na deptaku fontanny z wężów strażackich podłączonych do hydrantów, w których pluska się kto żyw.

Później długo oczekiwana przez nas zmiana pogody, jednak na taką, jakiej się nie spodziewaliśmy. Nad nami przeszło tornado, a niebo przybrało „kosmiczny” wygląd. Chowamy się w kamienicy w Knyszynie.

Nocleg: w mieszkaniu u Agaty, kuzynki Emila, w Mońkach.

 

BIAŁYSTOCZEK


 

W DRODZE DO MONIEK ATAKOWAŁO NAS  TORNADO


Słowiański Tour 2010 – dzień 15

>>>

[more]

Dzień 15

Etap 15

17 lipiec 2010, sobota

Sycyna – Proniewicze


(Sycyna – Biała Podlaska – Leśna Podlaska – Sarnaki – Siemiatycze – Bielsk Podlaski – Proniewicze)

129 km

 

Jaka pogoda? Upał. Etap: oby tylko przejechać.

Nocleg: w namiotach na podwórku u sołtysa. Prysznic na zapleczu firmy stolarskiej należącej do niego.

 

SKWER W SIEMIATYCZACH.  W TYM SKWARZE JAKŻE PRZYJEMNIE DOTKNĄĆ WODY,  CHOĆBY NAWET BYŁA TO ZUPA

 

Słowiański Tour 2010 – dzień 14

>>>

[more]

Dzień 14

Etap 14

16 lipiec 2010, piątek

Firlej – Sycyna


(Firlej – Lubartów – Czemierniki – Radzyń Podlaski – Międzyrzec Podlaski – Sycyna)

114 km

 

Tropikalny maraton – ciąg dalszy. Oby tylko przeżyć i przejechać ten dzień. Już nawet nie chce się jeść. Do tego krwotoki z nosa.

Piękne pałace w Lubartowie i Radzyniu Podlaskim.

Nocleg: w namiocie na podwórku. Gratis kolacja – wielki gar gęstego krupniku ze świerzutkim pieczywem. Pochłaniam ogromne ilości. Emil nie je nawet tego, zatruł się. A mi ciągle leci krew z osłabienia i odwodnienia. Boże, ześlij deszcz i pozwól, aby wiatr wziął mnie znowu do ust jak miętowy cukierek.


PAŁAC POTOCKICH W RADZYNIU PODLASKIM

 

PODLASKA CERKIEW

 

UPRAŻONY


Słowiański Tour 2010 – dzień 13

>>>

[more]

Dzień 13

Etap 13

15 lipiec 2010, czwartek

Wincentów – Firlej


(Wincentów – Rejowiec – Siedliszcze – Łęczna – Lublin – Starościn – Kamionka – Firlej )

138 km

 

Chyba to Tour de Africa, a nie Słowiański Tour. Ciągle duchota, prawie 40*C! Nie wiem o co chodzi. Niedawno skończył się Mundial w Afryce. Komentatorzy ze zdziwieniem podawali o temperaturach tak niskich, że kibice na trybunach siedzieli w kurtkach chuchając e dłonie – w Afryce! A u nas taki upał, że niedługo zalęgną się aligatory;)

Zaraz po starcie, w Krupem nad stawem, ruiny zamku z XVI w. Upiorne wrażenie.

Rejowiec. Największy w Polsce producent zacieru spirytusowego oraz stolica bednarstwa. Podczas dorocznych targów można zakupić sobie drewnianą beczułkę żołądkowej.

Lublin. Piękne urokliwe uliczki Starego Miasta, trakt wiodący do zamku oraz deptak Krakowskie Przedmieście. To miejsca stworzone do spacerowania w kobiecym towarzystwie albo przesiadywania w jednej z rozlicznych klimatowych kafejek. Lody ze świerzych owoców, truskawkowe i malinowe z miętą, wprawiające doznaniami smakowymi w żądzę jeszcze-i-jeszcze.

Kozłówka. Zespół pałacowy z przepięknymi kwiatostanami, spacerującymi na swobodzie pawiami i młodą parą robiącą zdjęcia ślubne.

W poszukiwaniu noclegu błądzimy po kniejach, atakowani przez hordy gzów, które są szybsze od nas. Zmierzcha. Rzutem na taśmę znajdujemy tani nocleg na kwaterze we wsi Firlej nad brzegiem jeziora. Qrche, nie ma wody w kranach. Ale jest w jeziorku:)

 

KRUPE – RUINY ZAMKU

 

W LUBLINIE

 

LUBLIN – KRAKOWSKIE PRZEDMIEŚCIE

 

LUBLIN – ULICZKI STAREGO MIASTA

 

 

 

 

 

 

PAŁAC ZAMOYSKICH W KOZŁÓWCE