>>>
[more]
Dzień 10
Etap 5 (pieszy)
5 wrzesień 2017, wtorek
/Beskid Mały/
MIĘDZYBRODZIE ŻYWIECKIE – Kościelec (Δ 795 m) – Jaworzyna (Δ 864 m) – Przełęcz Cisowa – Przełęcz Przysłup Cisowy – Kocierz (Δ 884 m) – Przełęcz Isepnicka – Kiczera (Δ 831 m) – Żar (Δ 761 m) – MIĘDZYBRODZIE ŻYWIECKIE
28,1 km
start 8:30
meta 15:50
czas przejścia wg mapy 7:55 h
czas przejścia faktyczny 7:20 h
suma podejść 835 m
wysokość min 328 m n.p.m.
wysokość max 874 m n.p.m.
różnica wysokości 546 m
temperatura max 12*c
temperatura rano 11*c
Cały calutki dzień dzisiaj deszczowy i zimny. Do tego porywisty wiatr, zwłaszcza wysoko w górach, który wzmaga odczucie chłodu. I bez tego jest jedynie 12 stopni.
Dzisiaj pod pióro idzie Beskid Mały, a konkretnie okolice Międzybrodzia Żywieckiego, do którego dojeżdżam autem.
MIĘDZYBRODZIE ŻYWIECKIE

KOLEJKA TOROWA NA ŻAR






Na całej zaplanowanej trasie nie ma żadnego schroniska i zaledwie jedna zadaszona wiata, więc zważywszy na nieustannie padający deszcz (to ulewa, to mżawka, to wsiąkająca w całą odzież – jak w gąbkę – mokra mgła), nie ma możliwości zrobienia sobie postoju.















Krótka przerwa pod parasolem na kanapkę czy kawałek czekolady.


Widok na górę Żar, która wygląda jak swoiste naczynie na wodę. Na jego szczycie istniała szkoła szybowcowa. W 70-tych latach rozebrano hangary i utworzono wielki zbiornik pierwszej w Polsce, a trzeciej w Europie elektrowni szczytowo-pompowej. Jest to właściwie wielki akumulator energii, w którym w nocy pompuje się wodę do zbiornika górnego z Jeziora Międzybrodzkiego, a w godzinach szczytu (duży pobór – droga energia) woda płynie w dół, produkując potrzebny prąd.

KAMIENNY SZAŁAS

AURA W POŁUDNIE



WIDOKI Z GÓRY KICZERA





PANORAMA NA JEZIORO MIĘDZYBRODZKIE ZE SZCZYTU ŻARU



TAFLA ZBIORNIKA WODNEGO ŻAR

Szlak czarny z Żaru wiedzie środkiem stoku narciarskiego. Błoto plus nachylenie stoku to murowana jazda na dupie w dół. Wybieram więc kolejkę torową – odwzorowaną, a właściwie to przeniesioną w całości, z zakopiańskiej Gubałówki – i zjeżdżam nią w dół. Nikogo poza mną nie ma. Normalnie rusza gdy zbierze się dziesięć osób, ale że jeździ wahadłowo (dwa wagoniki mijają się w połowie), a na dole mają już ekipę, to czekam całe dziewięć minut, aby zjechać sobie samemu.


Na dole jeszcze paręnaście minut marszu przez malowniczą miejscowość i jestem przy aucie.



DWA WIDOCZKI Z AUTA NA JEZIORO MIĘDZYBRODZKIE


Obiad jem w drodze powrotnej do Wisły w Szczyrku w tej samej knajpie, którą zapamiętałem z dawnego wyjazdu w Beskidy, czyli w Gospodzie Polskiej. Pamiętam ją z Festiwalu Golonki i z kapeli Siklawa. Wypatrzyłem ją wczoraj, kiedy przejeżdżałem tędy rowerem.

Zamawiam golonkę Janosika, czyli okładaną czosnkiem i wędzonym boczkiem, do tego pieczone ziemniaki i duszoną kapustę z grzybami leśnymi. Do picia jedynie sok pomidorowy, bo auto stoi pod gospodą. A napiłbym się jakiejś śliwowicy na rozgrzewkę.






















































































































































































